Czy kot to mały pies?
NIE.
Dlatego czy kot powinien nosić obrożę?
NIE.
No, więc jak to jest i w sumie to czemu? W internecie wiele jest zdjęć kociaków z obróżkami, do których są przyczepione dzwoneczki. Gdzie więc jest problem?
Niestety popularny dzwoneczek: drażni koci słuch. Musimy sobie uświadomić, że słuch kotów jest kilka razy lepszy od człowieka, stąd wciąż dzwoniący dzwoneczek przy uchu powoduje irytację, a to z kolei wprowadza kota w niepotrzebny stres i nerwowość. Stres z kolei przyczynia się do spadku odporności, a to z kolei może prowadzić do rozwoju różnych chorób. Ponadto wyobraźmy sobie, że przez 24h/7 mamy dzwoneczek przy uchu. No właśnie.
A teraz co konkretnie z obrożą (no bo przecież są takie bez dzwoneczków): przede wszystkim kot może się na niej powiesić. Później już prosta droga do złamania kręgosłupa, uduszenia się itp. Ponadto pod taką obrożą zbierają się bakterię, które mogą powodować zmiany skórne.
Nie trzeba szukać daleko, aby odpowiedzieć tragiczną historię kota z obrożą. Nazwijmy go Lucek. Lucek był kotem niewychodzącym, miał dom, ale uciekł. Szukano go w całym Koninie, również udostępnialiśmy ogłoszenie, o tym, że jest poszukiwany. Jedna z naszych wolontariuszek, wracając późnym wieczorem do domu zauważyła kota w okropnym stanie na poboczu drogi. Jak się później okazało był to poszukiwany od kilku miesięcy Lucek. W nocy udało się znaleźć weterynarza oraz skontaktować z właścicielką kota. Lucek był w tragicznym stanie. Był zziębnięty i cały przemoczony, nie jadł sam, nie dało się nawet wenflonu wbić do żyły. Ale to nie wszystko. Lucek miał na sobie obrożę. Przełożył przednią łapę przez obrożę, która wżarła się w ciało i spowodowała okropną ranę, która musiała być zszywana. Przez "brak jednej łapy, która była zaklinowana", kot nie jadł, bo nie mógł polować, aby zdobyć pożywienie.
Jak się domyślacie, Lucek niestety nie przeżył. Jego historia to tylko jedna na milion, która pokazuje, że obroża dla kota czy wychodzącego, czy nie jest złym pomysłem.


